poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Plank - mój sposób na płaski brzuch

Plank, czyli popularna deska to jedno z moich ulubionych ćwiczeń. Dołączam go do każdego zestawu treningowego, bo to niepozornie proste ćwiczenie jest niewątpliwie jednym z najlepszych na modelowanie mięśni brzucha. Ponadto wzmacnia też mięśnie ramion, nóg oraz kręgosłup. Jego zaletą jest również to, że można go wykonywać w naprawdę przeróżnych konfiguracjach i układać plankowy trening zgodnie z naszym poziomem zaawansowania. Każdy kto mnie zna, wie, że potoczna "deska" to mój konik, a moja fantazja w wymyślaniu ćwiczeń z jego udziałem jest nieskończona.


Plank podstawowy - technika 

Aby ćwiczenie przyniosło zamierzony efekt, należy je wykonywać poprawnie. Przy planku jest to niezwykle istotne, bo tak naprawdę całą robotę robi właśnie wypracowanie odpowiedniej postawy podczas deski. O czym więc należy pamiętać?
Po pierwsze: łokcie powinny znajdować dokładnie się pod barkami.
Po drugie: ciało powinno tworzyć jedną linię (nie wypychaj pośladków do góry, ani nie opuszczaj ich w dół) oraz nie zadzieraj głowy do góry.
Po trzecie: napnij mocno brzuch i postaraj się wytrzymać w tej pozycji 30 sekund.  

Plank podstawowy na przedramionach 

Florkowe fantazje plankowe - propozycje

Plankowe przeskoki : standardowa pozycja deski, nie odrywając łokci od podłogi wykonaj 20 przeskoków obunóż na boki. 
Jeżeli ta wersja okaże się dla Ciebie za ciężka możesz ją trochę uprościć wykonując ten ruchy naprzemiennie raz prawa, raz lewa noga. Oczywiście po 20 przejść na stronę, czyli razem 40 


uproszczona wersja plankowych przeskoków 

Plankowe skręty bioder : standardowa pozycja deski, nie odrywając stóp i łokci od podłoża, wykonaj skręt bioder jak najniżej potrafisz. Staraj się dotknąć biodrami ziemi. Doskonałe ćwiczenie, które pozwoli Ci wzmocnić zarówno proste, jak i skośne mięśnie brzucha  Wykonaj po 20 powtórzeń na każdą ze stron.
 
plankowe skręty bioder

Boczny plank z dociągnięciem prostej nogi do dłoni : ułóż ciało w prostej linii leżąc na boku. Ciężar ciała oprzyj na przedramieniu. Pamiętaj aby łokieć znajdował się tuż pod barkiem,
a biodra nie opadały zbyt nisko i nie były uniesione zbyt wysoko. Utrzymując tą pozycję dociągnij prostą nogę to dłoni. Ćwiczenie wykonaj minimum 10 razy na każdą stronę. 

boczny plank z dociągnięciem prostej nogi do dłoni 

Postaw na wyzwanie

Na moim kanale youtube znajdziesz wyzwania plankowe, które miałam przyjemność organizować już dwie edycje. Wyzwanie podzielone jest na tygodnie. Każdy tydzień to nowy zestaw ćwiczeń, który został przygotowany tak, aby wykorzystać to, czego nauczyłeś się w poprzednim tygodniu. 
Trening wykonuj codziennie i jeśli dasz radę zrób 3 -5 serii. Daj sobie też czas na regenerację, więc polecam wybierz jeden dzień w tygodniu, który będzie dla Ciebie dniem odpoczynku. Poniżej wstawiam linki do dwóch edycji wyzwania, na pewno wybierzesz coś dla siebie. 
Czekam na Twoje efekty, pochwal się nimi za miesiąc. 
Do dzieła :) 

Tydzień 1 

Tydzień 2 

Tydzień 3  

Tydzień 4 

Tydzień 5 

I specjalne podziękowania dla mojego ulubionego fotografa :) Patryk Ptak Photography

czwartek, 20 lipca 2017

wracamy do formy po ciąży


Szykując dla Ciebie kolejny post postanowiłam, że skupię się na temacie bardzo popularnym w ostatnim czasie - czyli powrocie do formy po urodzeniu dziecka. Na początek jednak musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: Czym dla Ciebie jest właśnie powrót do formy po ciąży i czego oczekujesz? Każda z Nas ma bowiem inne cele i dla każdej z nas, ten "frazes" będzie znaczył zupełnie co innego. Jedna marzy o płaskim brzucha, inna o magicznym zniknięciu nadmiaru skóry, a jeszcze inna chciałaby mieć z powrotem wąskie biodra i wchodzić w spodnie w rozmiarze S. Zrobiłaś to? Doskonale! Zatem skoryguj teraz swoją odpowiedź o rachunek sumienia i zastanów się nad tym w jaki sposób przygotowałaś swoje ciało do tego wymagającego dla niego czasu i czy poświęciłaś mu wystarczająco dużo uwagi zanim zaszłaś w ciąży, ale i podczas niej...?

Zacznijmy od początku

Cudów nie ma, nie oszukujmy się. Nic się samo nie wydarzy i rzadko kiedy możemy liczyć na cudotwórcze działanie genów, które sprawią, że niedługo po urodzeniu dziecka będziesz wyglądać jak top model rodem wyciągnięta z francuskiego wybiegu. Oczywiście, są kobiety, których genetyka obdarzyła niewiarygodnym szczęściem i naprawdę niewiele potrzeba wysiłku by cieszyły się wymarzoną sylwetką nawet po tak ogromnym wyzwaniu dla ciała jakim jest ciąża, ale umówmy się - jest to niewielki odsetek kobiet. Zdecydowana większość kobiet, które znam, szybki powrót do dawnej sylwetki zawdzięczają odpowiedniemu przygotowaniu i ciężkiej pracy. I nie mam tu na myśli morderczych treningów w czasie ciąży, czy pakowania na siłce dzień po porodzie, a o odpowiednim przygotowaniu ciała jeszcze przed ciążą. To na tym właśnie okresie powinnaś się skupić przede wszystkim jeśli zależy Ci na tym aby zminimalizować ryzyko efektu rozciągniętej skóry. Wiesz dlaczego? Bo ćwiczenia uelastyczniają skórę i poprawiają krążenie. Jeśli dorzucisz do tego regularne dbanie o ciało domowymi masażami, kąpielami w soli i jego nawilżaniem to efekt będzie murowany. Jak dbać o ciało w ciąży, przeczytasz tu: http://aktywnie-nacodzien.blogspot.com/2016/12/rozstepy-w-ciazy-zaakceptuj-i-pokochaj.html.  Dodatkowo takie przygotowanie da Ci zielone światło do ćwiczeń już od I trymetru (o ile nie wystąpią inne przeciwwskazania o których przeczytasz tu: http://aktywnie-nacodzien.blogspot.com/2017/06/aktywna-ciezarowka-przeciwwskazania.html). 
Znam mnóstwo historii kobiet, które przed zajściem w ciąże twierdziły, że ćwiczenia nie są im do niczego potrzebne, a racjonalne odżywianie to zło. Cieszyły się szczupłą sylwetką więc sądziły, że nie grozi im nadprogramowa waga po urodzeniu dziecka, a tu klops. I co wtedy robią, szukają najlepiej szybkiego sposobu na odchudzenia, w postaci drastycznych diet, czy morderczych treningów, żeby jak najszybciej zmieścić się w swoje jeansy sprzed ciąży. Wytrzymują miesiąc, może dwa i rezygnują bo na dłuższą metę tak się nie da funkcjonować. Wracają do starych nawyków i witają się z efektem jojo. Jeśli wpisujesz się w ten schemat i żyłaś nadzieją, że jakoś to będzie to przede wszystkim zaczynaj powoli. Przyzwyczaj ciało do wysiłku, najlepiej małymi krokami. Sprawdzaj, testuj i szukaj aktywności które sprawią Ci przyjemność. Zacznij się odżywiać, a nie tylko zapychać żołądek. Bo wszystko wymaga czasu, a diety cud w najlepszym przypadku podarują Ci prezent w postaci efektu jojo, nie wspominając już o innych gratisach takich jak, rozregulowanie gospodarki hormonalnej, osłabienia, niewyspania itd.   
Twoja poporodowa forma jest efektem tego, co wypracowałaś zanim w tą ciąże zaszłaś. Dlatego właśnie jeśli planujesz ciąże, powinnaś pomyśleć o powrocie do formy po ciąży, jeszcze zanim w nią zajdziesz.

Grzeszki świeżo upieczonej ciężarówki....

No dobra, jesteś już w tej ciąży i co? I zaczyna się życie jak w Madrycie. I trymestr - często najbardziej uciążliwy, więc wypoczywasz kiedy tylko masz taką okazję. Słusznie - regeneracja jest ważna i potrzebna, szczególnie w momencie, kiedy przez Twój organizm przechodzi tornado hormonów z którymi nie bardzo umiesz sobie poradzić. Nie bardzo wiesz, czy chcesz się śmiać czy płakać, ciężko Ci znaleźć sobie miejsce więc szukasz sposobu na to żeby jakoś poradzić sobie ze swoim chwiejnym stanem emocjonalnym. I co wtedy robisz? Zaczynasz penetrować lodówkę w poszukiwaniu zdobyczy godnej pożarcia tu i teraz. Niewiele ma to wspólnego z racjonalnym zachowaniem, ale w wielu przypadkach ma to przełożenie na to jak zachowywałaś się w sytuacjach kryzysowych przed ciążą. Pomyśl, ile razy zdarzyło Ci się zajadać stres, smutek, szczęście? Jest to efekt wpajania nam od dzieciństwa przyzwyczajeń typu: "zjedz obiadek to dostaniesz lizaczka". Jako dziecka kodujesz sobie, że obiadek to coś złego, coś co musisz zjeść żeby dostać nagrodę - lizaczek. Zatem przenosisz te zachowania do życia dorosłego. Wtedy jednak, nie masz nad sobą nikogo, kto wydziela Ci tego "lizaczka" więc sama oceniasz kiedy po niego sięgnąć. Szukasz więc sytuacji, które będą Twoim przysłowiowym "obiadkiem" i wykorzystujesz formę "lizaczka" jako rekompensaty w przypadku niepowodzenia, czy nagrody w przypadku sukcesu. Jeśli do tego dorzucisz jeszcze hormony, które co chwilę tworzą w Twojej głowie wulkan, który budząc się powoduje skrajne emocje, próbujesz sobie z tym poradzić więc wykorzystujesz do tego znane Ci już zachowania- zajadania wszystkiego smakołykami. Do tego dochodzi jeszcze ciąża, a jak powszechnie wiadomo i wszyscy to powtarzają, że w ciąży można jeść za dwoje. To jesz. Za dwoje, troje, czasem nawet za czworo. Bo możesz. No jasne, że możesz. Tylko potem się nie dziw, że nie możesz sobie poradzić z wagą i powrotem do formy, bo w ciąży jemy dla dwojga - nie za dwoje. A teraz trochę suchych faktów. Podaż energii w ciąży zwiększa się tak naprawdę od II trymestru o 300-400 kcal/dobę, a w III trymestrze 400-500 kcal/dobę. Powinnaś zadbać o regularność posiłków (min. 5 dziennie), wybieraj posiłki najmniej przetworzone, korzystaj z sezonowych warzyw i owoców, unikaj produktów smażonych i pij dużo wody (około 2-3 litry dziennie). Zasady te powinnaś wprowadzić już przed ciążą, dzięki czemu łatwiej będzie Ci kontrolować "podjadanie" w tym czasie. Warto zatem przyjrzeć się swoim przyzwyczajeniom zanim w tą ciąża zajdziesz i wtedy rozpocząć pracę nad ich zmianami. Powinnaś nauczyć się odróżniać głód od zajadania nudy, ale uwierz mi jeśli będziesz pilnować regularności posiłków i będziesz jeść 5 razy dziennie, Twój organizm nie będzie czuł głodu. Jeśli masz sytuacje kryzysowe postaraj się znaleźć na nie inny sposób niż słodka przekąska. Wypij szklankę wody z cytryną, idź na spacer, poćwicz trochę, poczytaj książkę. Wyrób w sobie nowy nawyk, ale zacznij to robić zanim zajdziesz w ciążę.   

Do sedna

Udało Ci się wprowadzić wszystko w życie? Brawo. Łatwo nie było, ale na pewno będzie czekać Cię nagroda i powrót do formy okaże się prostszy niż myślałaś, szczególnie, gdy pozostałaś aktywna podczas 9 miesięcznego okresu oczekiwania na swoje szczęście, które już jest z Tobą w domku. Zastanawiasz się pewnie kiedy możesz wrócić na matę, żeby trochę pomóc ciału w powrocie do dawnego wyglądu. I tu zaczynają się schody, czasem niemałe. Powrót do ćwiczeń po porodzie, to kwestia bardzo indywidualna, zależna od rodzaju porodu (poród siłami natury czy zakończony cesarskim cięciem i jego przebiegiem ). Na początek warto jednak uświadomić sobie, co się dzieje z ciałem po porodzie i jak wygląda jego regeneracja. Połóg, to okres samoistnego cofnięcia zmian jakie zaszły podczas ciąży i w trakcie porodu u każdej z nas. Dzielimy go na trze etapy: pierwszy (trwający pierwszą dobę po urodzeniu), drugi (trwający tydzień ) oraz trzeci (w którym następuje inwolucja narządu rodnego oraz powrót organizmu do stanu sprzed ciąży). Delikatne ćwiczenia można zacząć już we wczesnym połogu. Po porodzie siłami natury, jeśli nie występują żadne ograniczenia należy wprowadzać ćwiczenia już po 12 godzinach od porodu. W przypadku cesarskiego cięcia, czy porodu wspomaganego (kleszcze, vacuum), pierwszą aktywność wprowadzamy po drugiej lub trzeciej dobie po uprzedniej konsultacji z lekarzem. Ale, ale, nie oznacza, to, że po 12 godzinach od urodzenia maleństwa masz skoczyć na matę i robić brzuszki, czy zacząć biegać. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Ćwiczenia we wczesnym połogu mają za zadanie poprawić Twoje samopoczucie, przyspieszyć proces zwijania się macicy, zmniejszyć ryzyka powikłań zakrzepowo - zatorowych oraz ułatwić odpływ odchodów połogowych. Warto też pamiętać, że często jeszcze kilka miesięcy po porodzie możemy borykać się z problemem rozejścia mięśnia prostego brzucha, a więc zbyt wczesne wprowadzania ćwiczeń na ten właśnie mięsień może przyczynić się do uwypuklenia brzucha i pogłębienia problemu, zatem dopóki nie upewnisz się, że ten problem Cie nie dotyczy nie wykonuj tego typu ćwiczeń. 

Zatem co ćwiczyć? 
Na początku podejdź do tematu czysto rehabilitacyjnie. Skup się na ćwiczeniach przeciwzakrzepowych, krążeniowych, oddechowych oraz na aktywizowaniu mięśnia dna miednicy. To bardzo ważne ponieważ wiele kobiet po porodzie ma problem z nietrzymaniem moczu. Poniżej podaję Ci kilka przykładowych ćwiczeń na pierwsze 6 tygodniu po porodzie. 
Ćwiczenie 1. 
Połóż się na plecach. Nogi ugięte, stopy leżą płasko na macie, ręce wzdłuż tułowia. Wykonaj wdech tak aby wypchnąć brzuch do góry, przy wydechu pępek zbliża się do kręgosłupa. Wykonaj 10 powtórzeń. 
Ćwiczenie 2. 
Pozostań w pozycji z ćwiczenia 1. Zaciśnij zwieracze, policz do 5. Rozluźnij, policz do 7. Wykonaj 10 powtórzeń.  
Ćwiczenie 3. 
Pozostań w pozycji z ćwiczenia 1, wyprostuj nogi. Ugnij prawą nogę w stawie kolanowym i biodrowym nie odrywając stopy od maty (szurając nią po podłodze). Wykonaj 5 powtórzeń na prawą i lewą nogę. 
Ćwiczenie 4. 
Przejdź do pozycji klęku podpartego. Dłonie znajdują się dokładnie pod barkami, palce patrzą przed siebie. Wykonaj wdech nosem, a wydech ustami tak by zaangażować do pracy cewkę moczową i krocze. Utrzymaj napięcie licząc do 5, a rozluźnienie licząc do 7. Powtórz 10 razy. 
Ćwiczenie 5.
Pozostań w pozycji z ćwiczenia 4. Z tej pozycji unieś prawą rękę przed siebie, jednocześnie prostując lewą nogę. Utrzymaj ciało w jednej linii przez 5 sekund. Zmień stronę. Wykonaj po 5 powtórzeń na stronę. 
Pamiętaj, że to tylko przykładowe ćwiczenia, które mają na celu wspomóc okres połogu. Jeśli ćwiczenia sprawiają Ci trudność, zmniejsz ilość powtórzeń lub zrezygnuj z nich. Po okresie 6 tygodniu powinnaś skonsultować się ze swoim lekarzem, który oceni czy możesz już wprowadzać ćwiczenia bardziej wymagające. Jeśli masz jakieś wątpliwości co do tego jak wykonywać poszczególne ćwiczenia warto udać się do fizjoterapeuty, który oprócz ćwiczeń sprawdzi rozstęp mięśnia brzucha i dopasuje ćwiczenia indywidualnie do Twoich potrzeb. Jeśli rodziłaś przez cesarskie cięcie powinnaś zadbać również o bliznę. W tym celu, po zdjęciu szwów i zagojeniu się rany pooperacyjnej warto wprowadzić delikatne masaże aby zapobiec zrostom. Warto też zaopatrzyć się w maść na blizny, dzięki której taki masaż będzie bardziej efektywny. Musisz pamiętać, że cesarka to operacja i szansę na powrót na matę do normalnych treningów po okresie 6 tygodniu nie jest dobrym pomysłem. Zazwyczaj blizna wewnątrz nie goi się tak samo jak blizna na zewnątrz zatem powinnaś dać ciału dłuższy czas na rekonwalescencję. Nie ma co zaczynać za wcześnie bo może się to skończyć bardzo źle i zamiast przynieść zamierzony rezultat, uziemi Cię na bardzo długi czas. Nie oznacza to, że nic nie możesz robić. Z resztą przy dziecku nie da się leżeć i pachnieć :). Aktywność jednak powinna być skonsultowana z lekarzem i pod jego okiem powinna być wprowadzana bardzo stopniowo. 

Jedz na zdrowie 

Warto pamiętać, że oprócz ćwiczeń szybszy powrót do formy zapewni Ci odpowiednia dieta oraz woda, woda i jeszcze raz woda. Jeśli karmisz piersią Twoje zapotrzebowanie zwiększa się o około 500 kcal/dzień w stosunku do tego ile kalorii potrzebowałaś przed ciążą. Zatem musisz o tym pamiętać, przygotowując sobie posiłki bo zwykle w pierwszych tygodniach powrotu do formy to jest klucz do sukcesu. Nie będę Ci bić do głowy kolejny raz, że powinnaś jeść regularnie i nie doprowadzać organizmu do wilczego głodu, bo o tym już wspominałam w poprzednim akapicie. Sama powinnaś o to zadbać, bo niewątpliwie da Ci to więcej pożytku niż myślisz. Pewnie myślisz sobie teraz: " Co ja tam wiem, przecież z dzieckiem nie ma opcji na regularne jedzenie i spędzanie pół dnia w kuchni na pichceniu". Jednak coś tam wiem, bo sama jestem matką i zwykle spędzam czas sama z dzieckiem przez 12 godzin. No tak, ale przecież każda wymówka jest dobra. W moim przypadku to tylko, albo aż kwestia dobrej organizacji, która na początku może szwankować, bo musisz przeorganizować sobie życie i czas. Jednak, gotowanie zdrowo wcale nie musi być czasochłonne, a posiłki możesz planować na cały tydzień. Wystarczy odrobina samodyscypliny i chęci, oczywiście pod warunkiem, że faktycznie zależy Ci na tym aby wrócić do formy. Czasem będzie to kosztem innych rzeczy, ale nie przejmuj się tym, nie musisz być perfekcyjna we wszystkim co robisz. Daj sobie czas na organizację i poukładanie wszystkiego na nowo, a urlop macierzyński to doskonały czas na to. Trzymam kciuki! ;) 





środa, 14 czerwca 2017

Aktywna Ciężarówka - przeciwwskazania


Dzisiejszy post kieruje do wszystkich przyszłym mam, które planują pozostać aktywne w ciąży. Tak naprawdę powinien on trafić w Twoje ręce na samym początku Waszej 9 miesięcznej drogi bo nie zawsze można po prosty być Aktywną Ciężarówką.
Dlatego postanowiłam trochę nad tematem posiedzieć i napisać kiedy powinno zapalić Ci się czerwone światełko.

1. LUZ, LUZ I JESZCZE RAZ LUZ
Zgodnie z zaleceniem Amerykańskiego Kolegium Położników i Ginekologów (ACOG), kobiety w ciąży (które były aktywne i intensywnie trenowały) powinny zmniejszyć intensywność ćwiczeń i zmodyfikować trening (ale o tym jakie ćwiczenia wykonywać w ciąży znajdziecie w kolejnym poście). A co z dziewczynami, które dopiero w ciąży postanowiły rozpocząć swoją przygodę z aktywnością? Tu zalecenia się jednoznaczne. Zaczynasz dopiero po II trymestrze i wybierasz takie ćwiczenia, które będą spokojnie i nie sprawią Ci trudności w ich wykonywaniu.
Podczas wykonywania intensywnych ćwiczeń w ciąży dochodzi do zjawiska przemieszania się krwi z jamy brzusznej (w tym i macicy) do mięśni i skóry. Sytuacja taka może doprowadzić do niedotlenienia płodu. Ponadto intensywny wysiłek fizyczny może wywołać skurcze mięśni gładkich macicy, co może spowodować przedwczesny poród. Dlatego w ciąży ćwiczenia należy wykonywać w sposób umiarkowany, tak aby nie doprowadzać do gwałtownego zwiększenia temperatury ciała, gdyż jej wzrost powyżej 40 stopni może być niebezpieczny dla maleństwa.
Pamiętaj jednak, że ostateczną decyzję co do tego, czy możesz uprawiać sport w ciąży podejmuje lekarz więc koniecznie poinformuj go o tym fakcie przy wizycie.

2. PRZEZIĘBIENIE I INFEKCJE
W ciąży Twój organizm jest bardzo podatny na infekcje dlatego ryzyko zarażenia się różnymi wirusami i bakteriami wzrasta. Podczas infekcji organizm musi stoczyć walkę z wirusem, który się zadomowił w Twoim organizmie, a jednocześnie cały czas musi radzić sobie z dodatkowym wydatkiem energetycznym jakim jest sama ciąża. Dlatego nie ma co dokładać mu innych obciążeń jakimi są ćwiczenia. Poza tym musisz pamiętać aby w czasie infekcji nie przegrzewać organizmu, a wysiłek fizyczny podczas osłabienia i złego samopoczucia może spowodować bardzo szybki wzrost temperatury ciała nawet podczas bardzo delikatnego treningu. Dlatego, w tym czasie zadbaj przede wszystkim o relaks i odpoczynek.

3. NIEWYDOLNOŚĆ CIŚNIENIOWO-SZYJKOWA
Oznacza to po prostu, że mięśnie szyjki macicy nie są w stanie utrzymać dziecka w środku wystarczająco długo, a co za tym idzie rozwiera się ona i skraca zbyt wcześnie. Może to prowadzić do przedwczesnego porodu dlatego w przypadku stwierdzenia u Ciebie tej przypadłości na czas ciąży musisz zrezygnować z ćwiczeń oraz zadbać o odpoczynek.

4. CUKRZYCA
Temat dość kontrowersyjny ze względu na to, że badania prowadzone w ostatnich latach wskazują na to, że odpowiednio dobrana aktywność fizyczna i dieta u ciężarnych z cukrzycą ciążową zmniejsza poziom cukru we krwi. Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne uznało ćwiczenia fizyczne - przynajmniej 30 minut dziennie – za formę terapii wspomagającej leczenie cukrzycy u ciężarnych. Pamiętaj jednak, że cukrzyca w ciąży może stanowić zagrożenie dla dziecka, szczególnie, gdy jest nieleczona. W takim przypadku może prowadzić do urodzenia dziecka z dużą masą ciała lub doprowadzić do przedwczesnego porodu i niskiej wagi maluszka. Dlatego, jeśli cierpisz na cukrzycę w ciąży musisz być pod stałą opieką lekarza i diabetologa, który ustawi Ci dietę tak, aby poziom cukru był ustabilizowany.

5. NADCIŚNIENIE TĘTNICZE
Jeśli lekarz stwierdził u Ciebie taką przypadłość, to musisz mieć świadomość, że najczęściej jest ona traktowana jako ciąża wysokiego ryzyka. Nadciśnienie tętnicze w ciąży może powodować przedwczesne odklejenie się łożyska, przedwczesny poród, a także czasem może stanowić bezpośrednie zagrożenie życia dla matki i dziecka. Dlatego, jeśli stwierdzono u Ciebie nadciśnienie tętnicze to na czas ciąży powinnaś zrezygnować z ćwiczeń.

6. KRWAWIENIA W CIĄŻY
Krwawienie w ciąży może mieć różne przyczyny. Nie powinnaś tego bagatelizować i poinformować o tym fakcie swojego lekarza prowadzącego ciążę. Jeśli występują u Ciebie takie dolegliwości unikaj wysiłku fizycznego, który może przyczynić się także do takich sytuacji. Staraj się odpoczywać i wykorzystaj ten czas na słodkie lenistwo.

7.  CIĘŻKIE POSTACIE GESTOZY CIĄŻOWEJ
Czyli inaczej zatrucie ciążowe. Zaburza ona często gospodarkę wodno-elektrolitową w organizmie, może prowadzić do przedwczesnych skurczy, wymiotów, nudności czy obniżenia ciśnienia krwi. Jest to stan zwykle wymagający hospitalizacji i zaprzestania ćwiczeń aż do rozwiązania.

8. NIEDOKRWISTOŚĆ CIĘŻARNYCH DUŻEGO STOPNIA
Czyli po prostu anemia. Kobiety z tą przypadłością często wymagają leżenia już w pierwszej połowie ciąży ponieważ niedokrwistość może prowadzić do poronienia lub niewyjaśnionego krwawienia. Poza tym, w drugiej połowie może to skutkować wysokim ciśnieniem krwi, niewydolnością ciśnieniowo-szyjkową, przedwczesnego pęknięcia błon płodowych czy przedwczesnego porodu. Leżenie w tym stanie jest o tyle ważne, że ogranicza nacisk na szyjkę macicy przez dziecko, obniża ciśnienie krwi matki oraz zwiększa napływ krwi do łożyska.

9. ANOMALIE ŁOŻYSKA (NP. ŁOŻYSKO PRZODUJĄCE)

10. ODMIEDNICZKOWE ZAPALENIE NEREK W CIĄŻY

11. CIĄŻA MNOGA (BLIŹNIACZA) -  tu coraz częściej jednak można odejść od tej reguły i jeśli ciąża przebiega prawidłowo, a lekarz nie widzi innych przeciwwskazań to aktywność umiarkowaną można wykonywać do 24-26 tc.

12. PRZEDWCZESNE PORONIENIA SAMOISTNE LUB PRZEDWCZESNE PORODY - tu temat też ruchomy, warto to dobrze omówić z lekarzem i jeśli dostaniesz zgodę na taką aktywność, ćwiczyć pomału, z dużą rozwagą i najlepiej pod okiem specjalisty.


 



czwartek, 23 marca 2017

domowe burgery


Kto z nas od czasu odo czasu nie ma ochoty pochłonąć jakiegoś cheat meala?? Zapewne każdy i pierwsze co przychodzi na myśli to hamburger albo pizza. Wcale tego nie neguje, bo każdemu od czasu do czasu należy się psychiczny luz. Jeśli jednak macie dzieci (szczególnie w wieku szkolnym, to zapewne wiecie, że w ich przypadku "niezdrowe żarcie" mogłoby stanowić podstawę ich diety. Wtedy często rozpoczynają się poszukiwania alternatyw dla śmieciowego jedzenia.
Postanowiłam więc, w odpowiedzi na ten problem zdradzić Wam mój przepis na zastąpienie typowego hamburgera z sieciówki, zdrowszą i dużo bardziej wartościowszą wersją. Pamiętam, że do takiej kanapki możesz władować wszystkie warzywa jakie masz w domu. Moja wersja to tylko propozycja, którą możesz, a nawet powinieneś modyfikować wedle własnych upodobań :)
Zatem do dzieła ;)

Składniki na burgera:

  • 500 gram mielonego mięsa z indyka,
  • 1-2 jajka (zależy od wielkości ),
  • 1-2 łyżki bułki tartej (tak po prawdzie to zawsze sypię na oko żeby miało właściwą konsystencję :)),
  • 1/2 pęczka pietruszki drobno posiekanej,
  • 2-3 ząbki czosnku,
  • sól,
  • pieprz,
  • tymianek,
  • olej kokosowy do smażenia.

Przygotowanie burgera :
Wszystkie składniki (poza olejem kokosowym) łączymy ze sobą. Wyrabiamy masę, aż jej konsystencja będzie jednolita i nie będzie lepić się do ręki (w takiej sytuacji można dodać odrobinę bułki tartej). Z powstałej masy formułujemy kotleciki i smażymy na oleju kokosowej z obydwu stron po kilka minut. Ja osobiście używam do tego patelni grillowej ale można też zwykłej.

Składniki na dodatki:

  • burak czerwony gotowany - o jego zaletach przeczytasz w innym moim wpisie:http://aktywnie-nacodzien.blogspot.com/2016/08/lekka-saatka-z-burakiem-z-feta.html
  • dojrzałe awokado
  • kiełki brokuła
  • sos pomidorowy, przepis na niego znajdziesz tu : http://aktywnie-nacodzien.blogspot.com/2016/08/domowa-pasta-pomidorowa.html
  • 5 bułek razowych ( mnie więcej tyle burgerów wyjdzie Ci z te ilości mięska ),
  • pomidorki koktajlowe do dekoracji i zjedzenia oczywiście.
Przygotowanie kanapki: 
To chyba najprostszy element całego przygotowania :). Bułkę przekrajemy na pół i podpiekamy w piekarniku aż będzie lekko chrupiąca. Do tak przygotowanej ładujemy po kolei wszystkie składniki, które przygotowaliśmy jako dodatki + oczywiście nasze przepyszne burgerki i gotowe :). 
Pozostaje mi tylko życzyć SMACZNEGO !!!! 

P.S. Jeśli macie ochotę na wersje wegetariańska to takową znajdziecie tu:  http://aktywnie-nacodzien.blogspot.com/2016/10/wege-kotlety-z-ciecierzycy-i-kaszy.html


 

środa, 22 marca 2017

spaghetti z krewetkami


Dziś zapraszam Wasze kubki smakowe do krainy frutti di mare. Krewetki to najpopularniejsze skorupiaki jakie w swoim bogactwie posiadają owoce morza. Są łatwo dostępne i bardzo pyszne, a ponadto mają mała kalorii i są doskonałym źródłem łatwo przyswajalnego białka. W 100 gramach produktu znajdziecie aż 18 gram białka i zaledwie 86 kcal. Zawierają także witaminy z grupy B, jod, wapń, selen, fluor oraz nieznaczne ilości żelaza, magnezu i cynku. Ich przygotowanie jest bardzo proste i szybie zatem warto włączyć je do swojej diety kilka razy w miesiącu.

Składniki:
makaron spaghetti,
około 400-500 gram mrożonych krewetek,
natka pietruszki - pęczek,
śmietanka 30% 200 gram,
1/2 kostki masła,
pomidorki koktajlowe około 250 gram ,
sok z połówki cytryny,
3 ząbki czosnku,
pieprz,
sól.

Przygotowanie:
Krewetki rozmrażamy :).
Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie.
W tym czasie na patelni rozpuszczamy masełko, dodajemy do niego drobno posiekany czosnek i chwilkę smażymy. Krewetki obieramy (jeśli jest taka potrzeba), dokładnie myjemy, i suszymy papierowym ręcznikiem (takim, który nadaje się do kontaktu z żywnością), następnie skrapiamy sokiem z cytryny  wrzucamy na patelnię. Smażymy je na maśle z czosnkiem około 10 minut. Następnie dodajemy 3/4 posiekanej pietruszki oraz pokrojone na ćwiartki pomidorki koktajlowe i razem smażymy jeszcze kila minut. Na koniec dodajemy śmietanę oraz sól i dusimy pod przykryciem na małym ogniu przez około 10 minut.
Do tak przygotowanego sosu dodajemy makaron.


Najlepiej smakuje smakuje ze świeżo zmielonym pieprzem i świeżą aromatyczną pietruszką :)
Smacznego :)))


czwartek, 22 grudnia 2016

Zdrowo jest być fit - czy to mit?


Przez ostatnie kilka miesięcy miałam sporo czasu na obserwację tego, co się dzieje obecnie w fit świecie. Nie ukrywam, że trochę mnie to przeraża oraz martwi. Sama jestem trenerką, przed ciążą prowadziłam bardzo aktywny tryb życia, pomimo pracy zawodowej nie związanej zupełnie ze sportem. Obecnie, mimo bardzo zaangażowanej ciąży również promuje sport oraz zachęcam dziewczyny do jego uprawiania. Dbam także o to co wrzucam do swojego brzucha, poprzez świadomy wybór produktów, mających stanowić mój posiłek. Zależy mi na tym aby zdrowe nawyki, które wprowadziłam do swojego życia oraz do życia osób w moim otoczeniu miały bezpośrednie przełożenie na moje zdrowie i dobre samopoczucie.  Do tego też starałam się zachęcać Was na swojej stronie. Jednak zaczęłam dostrzegać wiele niepokojących sygnałów, które docierają do mnie za pośrednictwem internetu. Wydaje mi się, że wiele osób w pogoni za byciem fit trochę się pogubiła i zbyt poważnie podeszła do tematu. Kiedy czytam na różnych forach i grupach pytania typu ile powinna ważyć dziewczyna przy danym wzroście, jakie tabletki łykać aby przyspieszyć spalanie lub jak korzystając ze wzorów dostępnych w internecie ktoś wyliczyć sobie zapotrzebowanie na węglowodany, białko i tłuszcze to aż mnie ciarki przechodzą. Naprawdę. Już nie mówiąc o milionach postów w których dziewczyny karają się za nieprzestrzeganie tzw. "czystej michy", czy rezygnują z jedzenia glutenu czy nabiału tylko dlatego, że gdzieś przeczytały, że jest to niezdrowe i prowadzi do tycia. Niestety internet zalany jest różnymi tego typu informacjami, a co gorsza każdy z nas ma do nich dostęp i może z tą informacją zrobić co tylko zechce. Tym właśnie sposobem wiele osób, nie mających fachowej wiedzy w tym temacie zawierza swoje zdrowie i dobre samopoczucie niesprawdzonym i nierzetelnym informacjom. Przecież o fakcie wykluczenia jakiejś grupy produktów ze swojej diety powinien decydować dietetyk lub lekarz. Zwykle fakt ten poprzedza szereg badań wykonywanych właśnie w celu zweryfikowania jak dana grupa produktów działa na nasz organizm. Zatem jeśli do tej pory Twoje śniadanie składało się, np. z płatków owsianych z jogurtem naturalnym i suszonymi owocami i nie odczuwałaś po nim żadnych dolegliwości to dlaczego masz rezygnować z glutenu? Przecież nie masz ku temu żadnych przesłanek. Niestety tego typu sytuacje coraz częściej mają miejsce, a co gorsza wiele osób uważa, że jest to bardzo dobry kierunek. Niestety, często może to przynieść zupełnie odwrotny skutek do zamierzonego. Bo wykluczając daną grupę produktów na własną rękę, możemy doprowadzić organizm do rozregulowania gospodarki hormonalnej. I możesz mi wierzyć lub nie, powrót do jej prawidłowego funkcjonowania może już nigdy nie nastąpić. Dlatego właśnie postanowiłam napisać kilka słów w tym temacie. Nie jestem dietetykiem. Jednak, jak już wcześniej wspomniałam temat racjonalnego odżywania jest mi bardzo bliski i staram się dbać o to co wrzucam do swojego żołądka. Nie zrezygnowałam jednak z żadnej grupy produktów. Jem gluten, jaja, piję mleko, białko dostarczam zarówno pochodzenia zwierzęcego jak i roślinnego. Wszystko zależy od tego, na co mam ochotę danego dnia. Nie jestem też wyczynowym sportowcem, a amatorem zatem nie wspomagam się dodatkowo jakimiś odżywkami. Oczywiście zdarza mi się przed cięższymi treningami wspomóc się, np. BCAA czy podczas biegu zjeść żel energetyczny. Ale nie są to sytuację stałe. Wszystko co robię, to staram się dostarczać organizmowi tego czego potrzebuje. Dlatego w tym miejscu właśnie chciałabym chwilkę się zatrzymać i rozgraniczyć dwie grupy ludzi. Pierwsza grupa to sportowcy- zawodowi lub wyczynowi, którzy podporządkowali swoje życie tej właśnie dziedzinie. Którzy przed zawodami muszą stosować rożnego rodzaju diety dopasowane do ich treningów i oczekiwanych wyników. Oczywiście są one rozpisane przez dietetyków i lekarzy, którzy mają fachową wiedzę i doświadczenie w tej materii. Każda taka dieta rozpisywana jest indywidualnie, z uwzględnieniem ilości i intensywności treningów oraz stanu zdrowia danej osoby. W słowniku tej grupy ludzi często można się spotkać z określeniem czysta micha. Ale to dla tych osób jedzenie to nie tylko paliwo, które jest niezbędne do życia ale i jeden z podstawowych czynników decydujących o wynikach w sporcie. Druga grupa osób to amatorzy - czyli wszyscy pozostali, dla których sport i odżywianie ma stanowić racjonalny i dobrze zbilansowany element dnia dający nam power na cały dzień. Nasz dzień wypełniony jest zwykle od rana do wieczora różnymi innymi zajęciami jak praca, obowiązani domowe i rodzina. Po co wiec zatem dokładać sobie dodatkowej pracy, którą będziemy traktować jak obowiązek, a nie jak przyjemność. I tu właśnie zmierzam do sedna. Cała ta zabawa w sport i diety ma nam przynosić przede wszystkim satysfakcję i przyjemność. Nie może być tak, ze będzie to wyznacznik Twojego dnia i każde złamanie jakiegoś wyimaginowanego schematu będzie doprowadzać Cię do frustracji i wyrzutów sumienia. Czerp z tego przyjemność. Zamiast całe życie być na diecie zacznij racjonalnie się odżywiać. Wprowadź w domu dobre nawyki w tym celu. Jeśli jednak zdarzy Ci się wpadka w postaci zjedzenia fast food, czekolady czy sernika na imieninach wujka nie czuj się z tego powodu winna. To nie grzech. Nie tyje się od jednego ciastka, ani nie chudnie od jednej sałatki. Tak samo jest ze sportem. Jeśli lubisz biegać to fantastycznie. Biegaj. Nie musisz robić tego szybko. Zawsze możesz robić to dokładnie. Jeśli wolisz rower - fantastycznie. Pamiętaj jednak aby robić dokładnie to co lubisz bo ma to sprawić Tobie przyjemność. Nie ma to być wynikiem mody czy obecnie panującego trendu. Bo zamiast sukcesu osiągniesz porażkę, która zamiast motywować będzie prowadzić do depresji i niezadowolenia z samego siebie. Nie musisz być jak inni. Bądź najlepszą wersją siebie, a patrząc w lustro odnajduj w sobie pozytywne rzeczy i nie szukaj na siłę tych negatywnych. Jeśli jednak coś Ci przeszkadza, nie marudź, nie narzekaj. Usiądź, zastanów się, zaplanuj i zmień to. Zrób to małymi krokami, bo proces zmian często jest długi i wymaga systematyczności i uporu w działaniu. Jedyne co musisz to dać sobie szansę i czas bo niczego nie przyspieszysz. Pamiętaj, że Twoja fizyczność jest często odzwierciedleniem Twojego wnętrza.  Pokochaj swoje ciało i dbaj o nie w sposób przyjemny.  Rob to metoda prób i błędów. Szukaj i bądź ciekawa rożnych aktywności, a gwarantuję Ci, że znajdziesz taką która będzie sprawiać Ci radość. Jeśli jednak potrzebujesz zrzucić trochę więcej kilogramów i chcesz podjąć walkę z nadwaga lub otyłością pod żadnym pozorem nie rób tego sama. W większości przypadków efekt jojo murowany. Od tego są dietetycy którzy w połączeniu z trenerem zagwarantują Ci sukces i dobre samopoczucie. Przy tym wszystkim zmotywują Cię do działania i nie pozwolą odpuścić, gdy przyjdzie kryzys. Oni tez ocenią Twój stan zdrowia i dobiorą odpowiednią dietę oraz dopasują ćwiczenia tak, aby nie zrobić Ci krzywdy. Oczywiście, nie zrozum nie źle. Mój post nie ma na celu negowania treningów w domu. One są jak najbardziej wskazane i przydatne - szczególnie osobom, które nie mają czasu lub możliwości pójścia na siłownię czy fitness. Jednak jeśli nie widzisz efektów lub źle się po nich czujesz to sygnał, że warto wybrać się do profesjonalisty i ocenić co może wpływać negatywnie na Twój organizm. Mam świadomość, że media kreują aktualną modę na piękną wysportowaną sylwetkę z wyrzeźbionym sześciopakiem. Jednak popadanie w skrajności nie jest niczym dobrym, a mam wrażenie, że obecnie tak to właśnie wygląda. Mam nadzieje, że cześć z Was po przeczytaniu tego posta sama przemyśli ten temat i wyciągnie z niego swoje własne wnioski. Mam też świadomość, że druga część mocno mnie skrytykuje za niego, bo przecież sama motywuję i nagrywam filmiki treningowe, zachęcam do aktywnego trybu życia (również w ciąży) oraz dzielę się swoimi fit przepisami. Jednak, w każdej materii życia należy poszukać złotego środka i jego się trzymać. Sport i zdrowe odżywanie dla każdej z nas powinno być sposobem na dobre samopoczucie i długie życie, a nie czynnikiem, który wpędza Cię w poczucie winy, wyrzuty sumienia czy samokrytykę. Bo przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.
A tymczasem za pasem Święta więc życzę Wam aby przez tych kilka dni każda bez wyjątku pozwoliła sobie na mały grzeszek i zjadła to na co ma tak naprawdę ochotę. Więc kochane moje, makowiec, smażony karpik, kutia, pierogi z kapustą i grzybami czy inne pysznościowe frykasy niech Wam lekkie będą i nie wywołają w Waszych głowach zupełnie bezzasadnych wyrzutów sumienia. A żeby tak nie było warto zaplanować również przyjemne spacerki z rodziną każdego dnia. W końcu to czas na to aby pobyć razem w miłej i spokojnej atmosferze bez złych myśli i emocji.
Wesołych Świąt!!!

środa, 14 grudnia 2016

Rozstępy w ciąży - zaakceptuj i pokochaj :)


Będziesz mamą ! Dla każdej z nas ta wspaniała wiadomość oprócz ogromnej radości, wzbudziła zapewne wątpliwości i wiele pytań. Żyjemy w świecie, gdzie bycie fit staje się pomału standardem. Każda z nas chciałaby wyglądać świetnie, zarówno w zwyczajnych jeansach i koszuli, jak i latem na plaży w bikini. Katujemy się różnymi dietami, ćwiczeniami i suplementami aby jak najbardziej "przypodobać" się otoczeniu. Dzisiejszy post nie będzie dotyczyć jednak tego, czy przypadkiem nie zagalopowaliśmy się w tym fit świecie, tylko tematu z którym boryka się większość kobiet, które ciąża mają już za sobą - otóż tematu rozstępów. Wiadomo, że chcąc wyglądać pięknie niezależnie od ubioru, staramy się pracować nad naszym ciałem pod każdym względem. Smarujemy się różnymi kremami za "sto milionów", pijemy magiczne zioła, chodzimy na masaże i zabiegi upiększające, a ostatecznie dajemy się "pokroić" tylko dlatego aby zbliżyć się do ideału i pozbyć się "szpecących" blizn na naszym ciele.
Wróćmy jednak do początku, czyli skąd one się biorą?. Rozstępy, to zmiany skórne swoją strukturą przypominające blizny. Najczęściej pojawiają się w momencie gwałtownych zmian wagi (szybkie przybranie lub gwałtowna utrata), szybkiego wzrostu w okresie dojrzewania, przyjmowania sterydów, zmian hormonalnych, ale ich pojawienie się może być także związane z genetyką. Za ich powstanie, najprościej mówiąc odpowiedzialne jest nieprawidłowe działanie białek, które bezpośrednio wpływają na sprężystość, jędrność i elastyczność skóry. Nie są przypadłością zarezerwowaną jedynie dla kobiet, gdyż wielu mężczyzn (szczególnie  szybko budujących masę mięśniową) również ma z nimi do czynienia. Oni jednak podchodzą do tematu z dużym luzem i spokojem. Pewnie dlatego, my kobiety nie zwracamy na to wcale uwagi. Nasz umysł został zbudowany zupełnie inaczej i mamy dziwną tendencję do wyolbrzymiania różnych rzeczy i robienia z nich tragedii. Jedną z nich są właśnie zmiany skórne, między innymi rozstępy. Nie będę ukrywać, że sama też nie jestem inna. I jak tylko zaszłam w ciąże to moje wątpliwości dotyczyły na początku tego jak moje ciało poradzi sobie z tą całą burzą hormonów i przybieraniem na wadze. Zaczęłam szukać informacji na ten temat, i układać to sobie w jakąś jedną rozsądna całość. Niestety era internetu oprócz mnóstwa zalet ma również jedną wielką wadę - często podaje nie prawdziwe informacje, które mogą wręcz zdołować zamiast pomóc. Także kochane, jeśli szukacie tam jakiejś wiedzy, to nauczcie się sortować informacje tam zdobyte i nie wierzcie w każdą z nich ślepo. Każda z nas jest inna, ma inne ciało, geny i przyzwyczajenia. To wszystko ma wpływ na pojawienie się rozstępów w ciąży i jeżeli masz to "w genach" to stosowanie najdroższych kremów w ciąży, masaże i aktywności nie uchronią Cię przed nimi. Oczywiście będą one mniejsze, jaśniejsze, ale mogą się pojawić. Dlatego nie powinnaś się tym zbytnio przejmować a ich pojawienie traktować jako pamiątkę po dzidziusiu.
Aby jednak nie zostawić Cię bez jakiekolwiek recepty chciałabym podzielić się z Tobą moimi refleksjami na temat tego jak minimalizować ryzyko wystąpienia rozstępów. W moim przypadku genetyka nie jest zbyt łaskawa i liczę się z tym, że mogą się one pojawić. Obecnie jestem w 38 tc i na całe szczęście jeszcze się ich nie dorobiłam. Jednak póki co podchodzę do tego bardzo ostrożnie, gdyż lubią się one pojawiać nawet w dniu porodu. Dlatego właśnie stosuje się do kilku zasad, które wypracowałam podczas tych 9 miesięcy. Pierwsza podstawowa zasada - systematyczne smarowanie ciała po każdej kąpieli balsamami. I tu chwilka refleksji. W sklepach na półkach dostępnych jest mnóstwo wspaniałych specyfików przeznaczonych dla kobiet w ciąży, które mają za zadanie nie dopuścić do powstania rozstępów. Często ceny tych magicznych kremików są kilkanaście razy wyższe niż tych normalnych balsamów do ciała. Co jest w nich zatem takiego cudotwórczego, że chętniej sięgamy po nie w okresie ciąży? Odpowiedź będzie banalna: nic :). Tak działa marketing i psychologia. Gdyby ktoś napisał Ci na najzwyklejszym kremie ochronnym za 2 zł z witaminą A dostępnym w aptece, że idealnie zapobiega rozstępom , wystawił cenę 30 zł to jestem przekonana, że spotkałby się z Twoim zainteresowaniem. Tak właśnie działa psychologia marketingu - piękne opakowanie z idealnym brzuszkiem na zdjęciu, konkretne przeznaczenie (w naszym przypadku zapobieganie rozstępom) oraz wysoka cena to czynniki, która wpływają bezpośrednio na wybór kosmetyku jako tego idealnego, bo jak wiadomo za jakość trzeba zapłacić, a często nawet przepłacić. Szkoda tylko, że żaden z producentów nie daje na opakowaniu gwarancji, że w przypadku ich pojawienia się na ciele funduje nam np. laserowy zabieg ich usunięcia. Zatem moja rada jest taka, smaruj ciało po każdej kąpieli. Najlepiej balsamem, który będzie miał właściwości nawilżające, a w swoim składzie zawierał będzie witaminę E, która działa uelastyczniająco i nawilżająco. Jeśli doskwiera Ci natomiast swędzenie i napięcie skóry, które w ciąży często się pojawia w składzie kosmetyku, którego używasz poszukaj także masła shea i peptydów z awokado. Na rynku jest wiele dostępnych kosmetyków z takim składem i nie są one przeznaczone wyłącznie dla ciężarnych, a co za tym idzie ich cena jest dużo niższa. Kolejnym moim rytuałem są kąpiele z dodatkiem soli morskiej. Stosuję je 3 razy w tygodniu. Sól morska absorbuje toksyny ze skóry i działa antyseptycznie. Ponadto taki zabieg w Twoim domowym SPA jest bardzo relaksacyjny, niweluje stres, bóle pleców i obrzęki, które często w ciąży dokuczają. Pamiętaj jednak aby taka kąpiel nie trwała dłużej niż 30-35 minut, a temperatura wody nie była zbyt wysoka. Do tego polecam kilka zapachowych świec, delikatną muzyczkę i dobrą książkę. Gwarantuję Ci, że po takim zabiegu wyjdziesz jak nowo narodzona :). W imię jędrnej, elastycznej i zdrowej skóry zaangażuj również partnera. Niech i on ma swój wkład w Twoje piękne ciało i poproś aby kilka razy w tygodniu wykonał Ci delikatny masaż, skupiając swoją uwagę głównie na udach, pośladkach, ramionach i plecach. Dzięki temu poprawi się ukrwienie Twojej skóry, a co za tym idzie stanie się ona bardziej elastyczna i podatna na rozciąganie. I ostatnim, ale chyba najważniejszym moim staraniem o piękne ciało jest aktywność fizyczna. Spacery, jogging, pływanie i fitness w ciąży pozwolą przede wszystkim kontrolować wagę, przyspieszy metabolizm, poprawi ukrwienie i elastyczność skóry. Dzięki nim ciało dużo lepiej poradzi sobie z trudnościami, które napotka podczas ciąży, a tobie pozwoli cieszyć się lepszym samopoczuciem i wyższą samooceną. Pamiętaj jednak, że w tym wszystkim najważniejsza jest SYSTEMATYCZNOŚĆ. Bez niej SUKCES nie przyjdzie. A jeśli mimo to, rozstępy się pojawią... No cóż, widocznie taka Twoja natura, ale przynajmniej masz pewność, że walczyłaś o swoje ciało do końca. A piękno to przede wszystkim bycie najlepszą wersją siebie na zewnątrz i wewnątrz bez względu na to czy i ile masz rozstępów :) :*.